Rita

Poczytaj też o...

Skrzynka pocztowa

— Na szczęście nie grozi nam taka wizyta. Żałosna to sytuacja, jeśli trzeba koniecznie użyć strzału biodrowego. Prawda, sir? — Tak — potwierdził Old Shatterhand. — Spójrz tam, panie Frank! A więc przyjmijmy, że tam znajduje się wrogi wywiadowca, którego oczy błyszczą wśród listowia. Muszę go zabić, inaczej sam zginę. Ale jeśli przyłożę broń do policzka, wróg zobaczy, że zamierzam strzelać i natychmiast się wycofa.

Niech Winnetou towarzyszy mi w wyprawie do tych, którzy wyruszyli, aby uwolnić pogromcę niedźwiedzi. Sprowadzili konie ze skarpy i pojechali w tym samym kierunku, w którym poprzednio usiłowali uciec Jemmy i Frank. Niedługo było do zmroku, więc obaj jeźdźcy puścili rumaki w skrzynka pocztowa Wkrótce dotarli do miejsca, gdzie Szoszoni schwytali jeńców. Zatrzymali się, aby zbadać ślady. — Nie walczono — oświadczył Winnetou. — Nie.

Na dworze już zaczął tak szczekać, jak nie słyszałem jeszcze nigdy w życiu, wpadł do izby i momentalnie rzucił się na olbrzymiego drapieżnika. Był to szpetny kundel, ale bardzo silny i wierny. Złapał niedźwiedzia za grdykę chcąc ją rozerwać, ale niedźwiedź zmiażdżył go gwałtownym uderzeniem łapy. Po kilku zaledwie chwilach pies leżał martwy, a wściekły grizzly znowu zwrócił się przeciwko mnie. — A pański ojciec? — zapytał Davy, który, jak zresztą wszyscy, słuchał w ogromnym napięciu. Grubaska przyjemna niespodziewanie konsumuje znane przekonania.